wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 1

*Perspektywa Cami*
Jak zwykle w czasie pełni siedziałam do późna przed telewizorem. Z nudów zaczęłam skakać po kanałach. W chwili gdy znalazłam jakiś ciekawy program,na dworze usłyszałam ciche wycie. Bez zastanowienia założyłam pierwsze lepsze buty i wybiegłam z domu. Kiedy znalazłam się koło wysypiska, zatrzymałam się na chwilę. W myślach policzyłam do dziesięciu, po czym stanęłam w bramie. Tak myślałam... Zaczęłam się zmieniać. Zawyłam. Zwierzę najwyraźniej się mnie przestraszyło, bo uciekło. Pobiegłam do domu. Wzięłam dla odprężenia gorący prysznic. Po 20 minutach poszłam spać. Obudziłam się następnego dnia o 6:20. Na rozbudzenie postanowiłam wziąć zimny prysznic, po czym zaczęłam się szykować do szkoły. Jak zawsze przyszła po mnie Nicky. Pobiegłyśmy. W kilka minut znalazłyśmy się pod szkołą. Bez zastanowienia ruszyłyśmy pod salę, w której miałyśmy pierwszą lekcję. Pod klasą stali nasi wrogowie- Diego i Marco. Nagle na całym holu rozbrzmiał dźwięk dzwonka. Usiadłyśmy razem w przedostatniej ławce koło okna. A za nami oni. Nagle poczułam kłucie w plecy. Nie odwróciłam się. Zrobiłam to dopiero po tym, jak znów to poczułam.
-Czego chcesz Diego?- spytałam oschle chłopaka, który siedział za mną i Nicky.
Chłopak na to nic nie odpowiedział, tylko wręczył mi małą, zieloną karteczkę.
-O co ci chodzi?- zdziwiłam się.
-Zobacz co tam jest- powiedział tajemniczo.
Odwróciłam się w stronę tablicy. Spojrzałam na przyjaciółkę. Była tak zajęta zadaniem, że nie zauważyła, że gadałam z jej wrogiem. Powoli otworzyłam karteczkę. Był na niej napis „Przyjdź z Nicky do kawiarni koło szkoły, od razu po lekcjach.” W co on gra? Przecież Diego nienawidzi Nicky. O co mu chodzi?
*Perspektywa Nicky *
-Gdzie mnie zabierasz?- spytałam Cami, gdy po lekcjach skierowała się w zupełnie innym kierunku niż zazwyczaj idziemy. Dziewczyna nie odpowiedziała. Po krótkiej chwili zorientowałam się co jest naszym celem. Cami otworzyła lekko drzwi kawiarni. Nie chciałam tam wchodzić. Nie lubiłam tego miejsca. Dziewczyna chyba to zauważyła, bo pociągnęła mnie, abym weszła do środka. Pierwsze co poczułam, to zapach świeżo zrobionego kakao. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Jednak po chwili uśmiech znikł z mojej twarzy, gdyż zobaczyłam Diega. Nigdy się nie lubiliśmy. Choć trzeba przyznać, że ma ładnego przyjaciela.
„STOP!Nicky! O czym ty gadasz?!”- skarciłam się w myślach.
-Chodź, siadamy-powiedziała Cami, podchodząc w stronę stolika, przy którym siedzieli oni.
-Co ty wyprawiasz?- spytałam szeptem przyjaciółkę, ciągnąc ją w stronę wyjścia.- Przecież wiesz, że ja nienawidzę Diega,
-A ja Marco, ale...
-Po co mnie tu przyprowadziłaś?- przerwałam jej bezwładnie poruszając rękami w przód i w tył.
-No, on mnie poprosił-przyznała, chowając głowę.- Proszę zrób to dla mnie, tylko wypijemy z nimi kakao i pójdziemy- poprosiła, robiąc przy tym oczy szczeniaka.
-Ah, no dobra-uległam.
Cami wzięła mnie za ramie i obie udałyśmy się w stronę chłopaków. Dopiero teraz zauważyłam, że Marco cały czas się mi przygląda. Jego przyjaciel robił to samo, tylko, że jego wzrok umieszczony był na Camili. Powoli usiadłam na przeciwko wroga mojej przyjaciółki i sztucznie się uśmiechnęłam.
-Napijesz się czegoś Nicky?- spytał Marco.
-Chętnie wypije kakao- odpowiedziałam, niezastanawiając się.
-Ok- zgodził się chłopak.
-Dla ciebie to samo?- zwrócił się Diego do Cami.
-Tak- rzekła uśmiechając się do niego.
-To my pójdziemy złożyć zamówienie- oznajmił Marco, odchodząc od stolika razem ze swoim kumplem.
Gdy chłopcy znikli za rogiem, dobiegł mnie pisk Camili:
-Boże, jaki on słodki!
-Ciekawe o czym oni gadają?- spytałam z zaciekawieniem.
-Nie zapomniałaś o czymś?- zaśmiała się Cami.
od razu wiedziałam o co jej chodzi. Przecież mogę użyć mojego czułego słuchu.
-I chcesz zaprosić Nicky na randkę?-usłyszałam głos mojego wroga.
-Tak. Wiem, że nie przepadasz zbytnio za nią, ale ja... Chyba ją kocham- powiedział, patrząc w naszą stronę.
-No dobra, zgoda. Może pójdziemy na podwójną randkę?- zaproponował Diego.
-Wolę być z nią sam na sam- powiedział, odbierając od kelnera dwie szklanki wypełnione kakaem i ruszając w naszą stronę.
Szybko wyprostowałam się na krześle. Czyli Marco chce iść ze mną na randkę... I to bez tego kretyna Diega. Nareszcie mu się postawił.
* GODZINĘ PÓŹNIEJ*
-Nie mogłem przestać się z tego śmiać- zakończył swoją opowieść Marco.
-Hahahahah- zaśmiałam się. Odruchowo spojrzałam na zegarem.- Boże, to już tak późno?! Przepraszamy was, ale musimy już iść.
-No właśnie- potwierdziła Cami.
-Poczekaj, odprowadzimy was- zaproponował Diego.
-Nie trzeba- odmówiłam.- Znamy drogę.
-No dobra. Ale Nicky chciałbym ci jeszcze coś powiedzieć- oznajmił chłopak i pociągnął mnie na bok, tak aby nikt inny tego nie usłyszał.- Może... Pójdziemy... Jutro do kina?
Widziałam po jego minie, że się bał mnie o to spytać. Chciałam go wprowadzić w lekkie zdziwienie, więc położyłam moją lewą dłoń na jego ramieniu:
-Marco, naprawdę fajny z ciebie facet...- przerwałam na chwilę. Chłopak spuścił głowę.- I z chęcią się z tobą umówię- dodałam z uśmiechem.
-Naprawdę?!- zawołał.- To znaczy... Wpadnę po ciebie po 18.
-Będę czekać- powiedziałam, pokazując Cami ruchem ręki, że mamy iść.
____________________________________________________________________________
No i mamy pierwszy rozdział (: Mamy nadzieje, że się wam podoba (: Zapraszamy do dalszego czytania ;)
Cami&Nicky

poniedziałek, 11 listopada 2013

Powitanie!

Hey :**!
Nazywamy się Nicky i Cami!
Obie mamy po 15 lat!
Jesteśmy przyjaciółkami i znamy się od zawsze!
Potrafimy zrozumieć się bez słów i to dosłownie!
Nie jesteśmy zwykłymi nastolatkami.
Dlaczego?
Dowiecie się czytając naszą historię...
/Cami&Nicky